Mała Kasia, czyli od narodzin do wieku małego szkraba:)
Nikogo nie zdziwi jak powiem, że urodziłam się w 1989 roku. Jak się jest dzieckiem to raczej nie zwraca się uwagi na swój wygląd. Nie raz przychodziłam do domu w butach pełnych wody, zadrapaniem po wściekłym kocie i lizakiem przyklejonym do włosów:). A wtedy szybkie mycie mojej mamy, i hops do łóżka z butlą, moim nieodłącznym towarzyszem gdy zaczynałam być głodna:)

Ja rosłam a moje włosy razem ze mną. Żyły swoim życiem. Do pielęgnacji był mi potrzebny tylko jakiś szampon dla dzieci i tyle (nawet nie znałam słowa odżywka, nie mówiąc już o olejowaniu włosów bo jedyny olej jaki znałam to ten do smażenia w kuchni:)
W wieku około siedmiu lat miałam już dość długie włosy a to przede wszystkim zasługa mojej mamy, która kategorycznie zabraniała mi ścinać cokolwiek przed komunią. Jedyny plus to taki, że nie miałam już lizaków i wściekłego kota we włosach:)
Pozwolę sobie dodać jeszcze zdjęcie z moich siódmych urodzin. Pielęgnacja mojego upierzenia zmieniła się jedynie w kwestii odżywki, której zaczęłam używać:)
Marzeniem moim, a raczej mojej mamy było wyhodowanie mi włosów do pasa (ujmijmy to tak, że ja śniłam tylko o dorwaniu się do nożyczek albo czegoś ostrego:)
![]() |
| Wybaczcie minę ale nie zawsze byłam fotogeniczna:) |
No i na koniec.....
Od tamtego czasu minęło już sporo lat i wiele eksperymentów. Moje włosy były skracane, cieniowane, farbowane i prostowane prostownicą:((
Jeśli i wy macie taką pokręconą historię włosową lub chcecie się podzielić swoimi radami ze mną to zapraszam do komentowania i pozdro laski:)))






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz