wtorek, 4 października 2016

Recenzja maski kallos banan

   Hejjj:). Po dłuższej przerwie wracam do blogowania. Na początek muszę się wytłumaczyć dlaczego nie pisałam. otóż....urodziłam chłopczyka:) Michałek ma już dwa miesiące i jest bardzo rezolutnym małym księciem:). Dużo czasu zajmuje mi opieka nad nim. Dzisiaj postanowiłam nadrobić blogowanie i dlatego piszę:). No więc zaczynamy.
   Niedawno kupiłam w naturze odżywkę do włosów, która podobno jest bardzo dobra. Chodzi oczywiście o kallosa bananowego. Kocham jeść banany więc wiadomo, ze najbardziej spodobał mi się zapach tego specyfiku ( nie próbowałam smaku:).

                                        Co mówi o odżywce producent?

  Bananowa maska z zawartością aktywnych składników - A, B1, B2, B3, B5, B6, C, witamina E, olej z oliwek i ekstrakt banana - błyskawicznie nawilża, odmładza i pobudza włosy. Tworzy specjalną warstwę ochronną na włosach, dzięki czemu są bardziej odporne na szkodliwe działanie gorącego powietrza oraz inne czynniki atmosferyczne. Rozjaśnia, nadaje gładkość i miękkość suchym, słabym, matowym włosom.



                                      Jak ona działa na moich włosach?
    
   Jeśli chodzi o moje włosięta to odżywka zdała test . Strasznie ładnie pachniały po nim włoski. Trzymałam ją na włosach około pół godziny i tradycyjnie spłukałam. Faktycznie po niej włosy były miękkie i dociążone, niestety nie jest to dobre dla mnie. Strasznie szybko sie po niej włosy przetłuszczały. Jedyne co mnie w niej uwiodło to mega zapach bananów:)))

                                  Ogólnie...

  ...to kallos jest marką, która nie jest dla mnie zbyt dobra. Produkty z keratną puszą mi włosy a ta z bananem je szybko przetłuszcza. Najlepszy efekt to miękkość i śliczny zapach a to za mało jak na moje standardy na temat odżywek:)

poniedziałek, 25 lipca 2016

Recenzja Maracuja Oil Biosilk

  Hejka wszystkim. Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale z racji tego, iż niedługo u mnie w rodzinie pojawi się nowy lokator miałam mnóstwo rzeczy do zrobienia. Postaram się teraz regularnie wrzucać recenzje i częściej zaglądać tutaj:). Mam nadzieję, że mi wybaczycie:)
  Nie będę już przynudzać i od razu przejdę do rzeczy. Chciałabym przedstawić  Wam nowy jedwab w płynie z olejkiem z marakui. Zapewne firma Biosilk jest wam znana z jeszcze jednego produktu a mianowicie z jedwabiu w płynie, który jest podobny do tego tutaj.




                                              
Co mówi o nim producent?
   
Nawilżająca regeneracja olejkiem z marakui przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych. Nawilżająca regeneracja Maracuja Oil bogata jest w witaminy A i C. Wygładza, ułatwia stylizację suchych i zniszczonych włosów. Olejek z marakui intensywnie nawilża włosy nadając im lśniący połysk i fantastyczny zapach. 
Sposób użycia: nanieść niewielką ilość na dłoń i rozprowadzić równomiernie na wilgotne lub suche włosy. Ułożyć wedle uznania.

                                                     Co myślę o nim ja?       
                                                      
  Olejek sam w sobie nie jest zły.  Wcieram go w końcówki dla ich ochrony. Wystarczy mała kropla. Nie plącze włosów i ma przyjemny zapach. Taki owocowy:). Polecam go osobą, które maja włosięta w dość dobrym stanie. Nie wiem jakby działał u osób z rozdwojonymi i łamiącymi się końcówkami ale wątpię czy by poprawił ich stan. No może wizualnie. Jeśli chodzi o mnie jest całkiem ok:). O ile się nie przesadza z ilością bo szybko przetłuszcza cienkie włoski:)
   A czy Wy stosowałyście ten jedwab? Sprawdził się u Was? Czekam na komentarze i pozdrawiam gorąco:))

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Recenzja szamponu i odżywki gliss kur Liquid silk

  Hejjjj:). Na wstępie dzisiejszej recenzji chciałam was przeprosić, że nie odzywałam się przez pewien czas ale przyznam się szczerze, że po prostu wena twórcza mnie opuściła:). Jednak dzisiaj postanowiłam i wzięłam się do pracy nad moim nowym wpisem:). Przedstawię Wam moje kochane recenzje szamponu, który jest produktem drogeryjnym ale pomógł mi w tzw. nagłych wypadkach. A o co chodziło?  Zaraz się przekonacie:)
    
                                                   Szampon. HIT czy KIT?   




Nowa wersja ze składem wzbogaconym o wyciągi roślinne. Płynne elementy jedwabiu wygładzają włosy i nadają im jedwabisty połysk. Nowa regenerująca formuła z kompleksem z płynną keratyną naprawia uszkodzenia włosów zarówno na ich powierzchni, jak i wewnątrz.

No i tutaj mamy zapewnienia producenta jakoby po tym szamponie będziemy miały piękne, miękkie i lejące się włosy. Nie okłamujmy się, żaden szampon nie jest w stanie zastąpic nam regularnej, sumiennej pielęgnacji w pigułce. Oczywiście może nam oblepic włoski dając efekt wizualny zadbanych ale nie staną się one wtedy zdrowe.
  Przyjrzyjmy się tutaj składowi tego specyfiku. No i oprócz SLS ów w składzie znajdziemy trochę dalej olej z pestek moreli, hydrolizat jedwabiu i hydrolizat keratyny. No i przy końcu olej rycynowy. Niezbyt ciekawy skład ale czego można się spodziewać po szamponie drogeryjnym?

                                         I jak on działał na moje włosy? 

  Kupiłam go około roku temu dlatego, że akurat skończył mi się seboradin, którego w tamtym czasie używałam. W pobliskim supermarkecie nie było dużego wyboru ale wybrałam szampon, który według mnie dałby w miarę porządny efekt na włosach. Zakupiłam do niego również odżywkę o której napiszę poniżej.
   Jeśli chodzi o efekt po myciu owszem był. Wyczyścił mi włosy i to porządnie, z racji tego, że zawierał SLS y. Jednakże w składzie znajdziemy również sylikony wiec moje włosy nie były suche. 
   Szampon pachnie chemicznie jak większość takich szamponów. Ma lekko różową barwę i praktyczny dozownik.

                                                       A co z odżywką?
   


Ułatwione rozczesywanie i połysk - dla włosów jak jedwab.
Odżywka Liquid Silk z płynnymi proteinami jedwabiu, zapewnia matowym i łamliwym włosom oszałamiający blask.
Aktywna formuła zapewnia włosom jedwabistą miękkość oraz ułatwia ich rozczesywanie. Formuła z kompleksem płynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzone partie włosów oraz wypełnia ich pęknięcia.
  
  No i mamy odżywkę. Powiem Wam szczerze, że chyba lepiej się z nią nie zaprzyjazniac. Pytacie dlaczego? Jeśli chodzi o moje cienkie włosy po stosowaniu jej z szamponem miałam na głowie mega przyklap oczywiście z nadmiaru sylikonów, które niczym klej obkleiły moje włosy. Ja rozumiem, że osoby o niskoporowatych, grubych włosach pewnie wyglądałyby sto procent lepiej ale ja po prostu wyglądałam jakbym wylała sobie trochę oliwy na głowę po niespełna dwóch godzinach od wysuszenia ich. Dla mnie jest na nie.

                                          Ogólnie....
    
Szampon może być dla osób, o grubych włosach. Tym co maja cienkie nie polecam. Chyba, że sam bez tej odżywki. Odżywka, jak wyżej chyba że bez szamponu. Razem odradzam. 
  No nie powiem, że jak wspomniałam  raz mi pomógł... na dwie godziny bo miałam przez ten czas miękkie i gładkie włosy ale potem to już tylko sznurek i drzewo z grubą gałęzią:) A czy Wy stosowałyście ten szatański duet:)? I jakie rezultaty były u Was? Pozdrowionka:)

x

wtorek, 24 maja 2016

Recenzja szamponu i maski stapiz z jedwabiem do włosów suchych i zniszczonych

  Hejka wszystkim. Wiem, że długo nie zaglądałam tutaj ale mam nadzieję, że już to się więcej nie powtórzy. Miałam kilka zaległych spraw w życiu prywatnym do nadrobienia i dlatego nie pisałam. Ale nie będę zanudzać i przejdę od razu do rzeczy. 
  Dziś przychodzę do Was z recenzją dość popularnej w kręgach fryzjerskich linii STAPIZ. Niecałe dwa lata temu poleciła mi ja koleżanka z pracy, zachwaląc pod niebiosa, czego to ona nie robi (szkoda tylko że nie sprząta i nie gotuje:). Zachęcona wizją pięknych i miękkich włosów zakupiłam szampon i maskę przez internet. Z bananem na ustach zaczęłam ją testować. 

                                            Szampon Stapiz


Intensywnie nawilżający szampon z jedwabiem do włosów zniszczonych lub po farbowaniu. Dzięki zawartości protein jedwabiu posiada właściwości silnie nawilżające skórę i włosy. Nadaje się do częstego stosowania.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamide DEA, Glycereth-2 Cocoate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Hydrolized Silk, Sodium Chloride, Polyquaternium-7, Citric Acid, Glycerin, Perfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Tetresodium EDTA, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Linalool. (13.10.2009) 

  Według producenta ten szampon ma nawilżać skóre i włosy. Czyli patrząc na skład nie dziwi nas cała tablica mendelejewa plus sylikony:) Teraz jak patrze na to z perspektywy czasu myślę sobie jak to możliwe że ten skład mi nie przeszkadzał? Przecież tam nie ma nic co pomogłoby moim włosom i dogłębnie je odżywiło. Fakt, że włosy po nim moga lepiej się rozczesywać i wizualnie wygładać spoko ale to zasługa sylikonów, które oblepiaja nasze włosieta dając nam taki ładny wygląd.

                             Jak wygląda aplikacja i czy sie sprawdził na moich włosach? 

   Jeśli chodzi o zapach to muszę przyznać, że jak dla mnie był całkiem miły- kwiatowy. Niektórzy twierdzą, że im przypomina gumę balonową i jest sztuczny, chemiczny. No może po dokładny wąchaniu tego mazidła można dojść do wniosku, że pachnie chemicznie ale który kosmetyk teraz ma naturalny zapach:)?. Co do konsystencji to przypomina inne szampony drogeryjne. jest mlecznobiały i płynny- jak to szampon:). Minusem natomiast jest to, że nie ma żadnego dozownika, i można sobie za dużo nalać podczas aplikacji. 
   No używałam go około roku (zakupiłam litrową butelkę) i z męką jakoś zużyłam. Nie stosowałam do każdego mycia bo moje włosy łatwo obciążyć a mogłyby nie przeżyć takiej dawki sylikonów na raz:). Po myciu głowy samym szamponem zauważyłam, że faktycznie nawilża on włosy i zostawia delikatny filtr co również pomagało w rozczesywaniu niestety po wyschnięciu miałam lekki przyklap:).

                                               Maska Stapiz
 
Produkt przeznaczony do włosów i skóry zniszczonej po wszelkich zabiegach fryzjerskich. Maska zawiera jedwab i wyciąg z pestek słonecznika i innych roślin. Polecana do włosów cienkich słabych i zniszczonych. Bardzo silnie regeneruje, 


   Produkt przeznaczony do włosów i skóry zniszczonej po wszelkich zabiegach fryzjerskich. Maska zawiera jedwab i wyciąg z pestek słonecznika i innych roślin. Polecana do włosów cienkich słabych i zniszczonych. Bardzo silnie regeneruje, 

Zawiera filtr uv, chroni włosy przed szkodliwym działaniem słońca. Już po pierwszym zastosowaniu widać efekty działania. Po użyciu włosy stają się gładkie, miękkie, lśniące i łatwo się rozczesują.
    
    Składu nie będe tutauj pisać, powiem jedynie, że zawiera sok z grejpfruta ,jabłka i pomarańczy. Oczywiście na pierwszych miejscach znajdziemy alkohol (o zgrozo) i kilka sylikonów.

                                          Jak wygląda aplikcja i czy się sprawdziła na moich włosach?

   No więc tutaj również zakupiłam litrowe opakowanie (chyba mi odbiło:). Jako to w takich słoikach bywa maskę wyciąga się łapką,więc z ilością trudno przesadzic. Zapach ma podobny do szamponu; więc też mi się kojarzy z kwiatami. Biała konsystencja, bardziej treściwa niż w przypadku szamponu. Po nałożeniu zostawiałam ją na włosach mniejsza ilość czasu niż w przypadku innych masek bo jak wiadomo, że silikon otula włosy i nie ma możliwości wniknięcia w nie i naprawienia . Po upływie około 15 minut spłukiwałam. Nie dawałam nic na końcówki bo były dostatecznie chronione sylikonem. Po wysuszeniu włosy były miękkie, wygładzone i ładnie pachniały. Niestety minusem było to, że szybko przetłuszczała mi włosy niezależnie od tego jak długo ja trzymałam. Na drugi dzień po jej zastosowaniu miałam przyklap i włosy wyglądały jak przetłuszczone. 

                                        Podsumowanie.

   Ogólnie jeśli chodzi o linie stapiz nie jest ona taka zła. Fakt, że na moich włosach nie wychodziła najlepiej nie oznacza że osoby mające długie i niskoporowate włosy musza być również z niej nie zadowolone. Moje włosy są z natury cienkie i wysokoporowate więc możliwe, że skutkiem tego było po prostu zbyt duża zawartość silikonów jakie tolerują. Nie jest to zła maska jednak na razie nie mam w planach ponownego jej zakupu.
   A czy Wy stosowałyście produkty tej linii? Jak zachowywały się na Waszych włosach? Czekam na komentarze:)) POZDRAWIAM

poniedziałek, 16 maja 2016

Recenzja olejku babydream fur mama. Nie tylko dla skóry:)

  Hejka wszystkim bardzo serdecznie w ten majowy wieczór. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją olejku, który nie jest typowy do zabiegów olejowania włosów. Mowa tutaj oczywiście o niemieckim wynalazku znalezionym w rossmanie:). Oliwka do ciała babydream fur mama jest produktem, który osobiście jest dla mnie bardzo ciekawy i warto się nim zainteresować. Na początku mojej przygody z nakładaniem wszystkiego co tłuste na włos nie zauważałam tej oliwki.  Ale kiedy pół roku temu zaszłam w ciąże i za 3m-ce zostanę mamą małego Michałka zaczęłam stosować te smarowidło przeciwko rozstępom.



    Jeśli chodzi o moją skóre nie mam co do niej zastrzeżeń, no poza jednym małym- długo się wchłania. Zawiera ona cenne dla skóry i włosów olejki, które idealnie nawilżają i odżywiają:)
Używam jej od początku ciąży i nie zauważyłam żadnych czerwonych pęknięć zwanych potocznie rozstępami.

                                          A co o niej mówi producent? 

 Pomaga zapobiegać rozstępom, zawiera wysokiej jakości olejek migdałowy, makadamia, jojoba, olej sojowy i słonecznikowy, a także witaminę E, nie zawiera olejów mineralnych, barwników i konserwantów. Olejek perfumowany, nie zawiera alergenów. Produkt przebadamy dermatologicznie. 

Skład: Glycine Soja (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil/unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (Jojoba)Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Parfum.

  Skład na pierwszy rzut oka bardzo prosty i zarazem bogaty. Mnóstwo olejków bez konserwantów.

Aplikacja tej oliwki

   No i tu pojawiają się schody. Nie jest to proste wyzwanie. Wyobrażacie sobie siebie stojącą po kąpieli i próbowanie aplikacji na rękę tego specyfiku? Wszystko jest naolejowane oprócz Was:). Ja tak miałam. A to wszystko dzięki dozownikowi, który  ''umila'' życie podczas stosowania oliwki.No ale trzeba jakoś to wylać bez rozlewania wokoło, Kasia wpadła na pomysł przelania jej do miseczki a potem na skórę bądz włosy. I wreszcie się udało:) 

Jaki efekt na włosach?

  Po olejowaniu tym olejkiem na mokro, mogę z czystym sercem polećic go osobą, które mają suche i zniszczone włosięta. Dla mnie ten olejek to zbawienie. Sprawił, że włosy po nim są nawilżone i miękkie w dotyku. Produkt zawiera olejki, które na moich włosach nawet solo działają świetnie. Stosuje go również z dodatkiem innych smarowideł lub solo. Zależy od humoru:) Polecam:))
   A czy Wy stosowałyście ten olejek do ciała lub włosów? Pomagał czy raczej szkodził? Może macie innych faworytów? Czekam na komentarze i ściskam Was mocno:)) 

czwartek, 12 maja 2016

Kallos- keratnowa maska dlo włosów

  Hej chłopcy i dziewczęta. Dzisiaj postanowiłam napisać post o odżywkach, które nie za bardzo przypadły mi do gustu. Może dlatego, że zaczęłam od odżywki, która dla mnie okazała się typowym niewypałem. Tak, tak mówię tu o kallosie z keratyną. A dlaczego to dla mnie zło wcielone?  Zaczniemy od początku...
   

Co mówi producent?

Maska do włosów z keratyną i proteinami mlecznymi ułatwiająca prostowanie włosów Kallos Keratin do włosów znszczonych.

Maska do włosów ma konsystencje gęstego kremu dzięki czemu jest bardzo wydajna i skoncentrowana. Maska została wzbogacona wyciągiem z keratyny i proteiny mlecznej, które silnie regenerują i odbudowują uszkodzoną strukturę włosów, wypełniając w niej ubytki.
Jest polecana do włosów suchych, łamiących się i zniszczonych zabiegami chemicznymi. Maska Keratin odżywia i chroni suche, łamiące się włókna włosów dzięki zawartości odżywczych składników.
Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do ułożenia, miękkie w dotyku i lśniące. Maska ma delikatny, świeży zapach.

Jak wygląda opakowanie?

   Ja swoja maskę kupiłam w sporym bo litrowym opakowaniu i...niestety niepotrzebnie takie wybrałam. Słoiczek jest plastikowy z odkręcaną pokrywką. W środku znajdziemy białą maskę o dość treściwej konsystencji i jak dla mnie chemicznym zapachu. 

Co znajdziemy w składzie?

  W składzie tej maski znajdziemy;
Cetearyl Alcohol czyli środek, który tworzy film ochronny zapobiegajacy odparowywaniu wody z włosów
Cetrimonium Chloride czyli substancja kondyconująca nasze włosięta
Citric Acid  czyli substancja złuszczająca
Propylene Glycol czyli nawilżacz
Hydrolized Milk Protein czyli proteiny mleka, które miałyby nawilżać, zmiększać i wygładzać włosk i(u mnie się to nie sprawdziło)
Hydrolyzed Keratin czyli hydrolizat keratyny
Cyclopentasiloxane- kondycjonuje
Dimethiconol czyli nawilżacz 
Konserwanty: Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone



          Jak maska działała na moje włoski?

   Muszę was zmartwić bo nie sądziłam, że ta maseczka zrobi tyle szkody:(. Na początku nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje. W miarę pogłębiania mojej wiedzy dowiedziałam się, kilku rzeczy. Sekret skrywa się w równowadze pomiędzy trzema składnikami; humekanty, emoliety i proteiny. No a że Kasia w gorącej wodzie kąpana to zaczęła ją stosować przy każdym myciu. Wyglądałam jakby mnie strzelił piorun podczas jakiejś dużej wichury:). Włosy latały jakby obce im było słowo ''grawitacja''. Puszyły się i nie wyglądały. Okazało się że potrzebne im były olejki i spora ilość nawilżaczy bo zwyczajnie je przeproteinowałam.  Teraz kiedy się dowiedziałam pewnych rzeczy o życiu moich włosów wiem że one nie przepadają za proteinami, które ta maska posiada. Obecnie stosuje ją raz na miesiąc jako dodatek do masek nawilżających. Inaczej niestety się nie da:(

 A czy Wy kochane stosowałyscie maski kallosa czy te keratynowe wam pasują? Czekam na komentarze:)

środa, 4 maja 2016

Szampon przeciw wypadaniu włosów seboradin- recenzja

   Witam wszystkich czytelników i czytelniczki. Właśnie zabieram się za pisanie nowego posta z racji tego, iż majówka niestety jak dla mnie za szybko się skończyła:). Pogoda dopisywała lecz niestety jak przyjechałam do domu to za oknem już słoneczka nie było, wręcz odwrotnie, zobaczyłam deszcz:(. 
   Dzisiaj chciałabym wam napisać recenzje szamponu, którego używałam i używam, chociaż z pewnymi odstępami do dnia dzisiejszego. Mowa oczywiście o szmponie Seboradin. Do kupna szamponu zachęciła mnie koleżanka, której żaliłam się kilka lat temu w sprawie wypadania włosów. Był taki okres, kiedy włosy wypadały mi nagminnie i nic nie pomagało, a uwierzcie mi, że próbowałam prawie wszystkiego co było dostępne. No i młoda Kasia poleciała do apteki i zakupiła ten właśnie szampon.

Co mówi o nim producent?

 
  Działa ochronnie i naprawczo. Kompleks aktywnych składników eliminuje główne przyczyny wypadania i przerzedzania się włosów. Wyciąg z drzewa oliwnego zwalcza proces starzenia się mieszków włosowych przez co zapobiega wypadaniu i przerzedzaniu się włosów. Aminokwasowy kompleks witaminy H zwiększa zakotwiczenie się włosów w cebulce, przyspiesza wzrost włosów. Ekstrakt z drzewa cytrusowego i bioflawonoidy poprawiają mikrokrążenie i ukrwienie skóry głowy. Naturalny wyciąg z żeń-szenia pobudza włosy do odrostu, odżywia je, dotlenia skórę głowy oraz włosy, wpływa na prawidłową pracę gruczołów łojowych. Nanotechnologiczny kompleks witamin (prowitamina B5, witaminy E, F, PP, H - biotyna, Zn, białka i aminokwasy) nawilża i odżywia włosy. Kuracja wspomaga leczenie łysienia androgenowego. 

Pierwsze, widoczne efekty już po 2 tygodniach stosowania. Włosy są bardziej gęste, mocniejsze i zdrowsze. Błyszczą się i łatwiej się rozczesują. Skuteczność przeciw wypadaniu włosów potwierdzona badaniami in vitro, in vivo przeprowadzonymi pod kontrolą dermatologiczną.
Szampon stosowany przeciw wypadaniu i przerzedzaniu się włosów. Wspomaga leczenie łysienia androgenowego. Przeznaczony dla mężczyzn i kobiet.

Jak na mnie działał? 

  Na początku stosowania nie zauważyłam sporej różnicy, zresztą  nie dziwię się temu bo szampon potrzebował czasu żeby coś się zaczęło dziać. Po miesiącu zauważyłam, że moje włosy są bardziej lśniące, sypkie i co najważniejsze nie wypadają tak jak wcześniej. Nie wiedziałam czy to możliwe żeby szampon działał tak na włosy ale jednak się okazało że jest widoczna poprawa. Jeśli chodzi o jego zapach czy teksture to nie mam zastrzerzeń. Dla mnie pachnie on trochę cytrynowo, pewnie dlatego że ma ekstrat z tego drzewa. Dzięki wygodnemu "dziubkowi" jest łatwy do wyciśnięcia pożądanej ilości i nie ma problemu w jego aplikacji.


Czy opłaca się go kupować?

  Jak dla mnie szampon spisał się na medal. Włosy stały się mocniejsze i co najważniejsze nie wypadały już w takich ilościach jak przed jego stosowaniem. Często wracam do niego, jednak nie stosuje go podczas każdego mycia. Zawiera on SLS y i co za tym idzie moje włosy porządnie oczyszczam około raz na trzy tygodnie więc buteleczka starcza mi na długo Jeśli ktoś miał lub ma problem z wypadaniem włosłków a nic nie pomaga to może zainwestuje w ten szamponik? Napiszcie czy stosowałyście go i czy wam również pomógł? Może macie jakąś inną metodę przeciwko wypadaniu?