poniedziałek, 14 marca 2016

Recenzja indyjskiego olejku sesa.

  Witam wszystkich. W dzisiejszym poście chciałabym was zachęcić do wypróbowania olejku, który na moich włosach sprawdził się znakomicie. Mowa oczywiście o sesie. Produkt ten nie tylko wywołał wysyp baby hair czego w ogóle się nie spodziewałam bo moje włosy są odporne na wszystkie tego typu wynalazki ale również przyspieszył wzrost mojej czupryny.
Oczywiście producent zapewnia o innych właściwościach smarowidła ;

Buteleczka wygląda jak wygląda ale widać że jest w użyciu:)


Ajurwedyjski  środek powstrzymujący wypadanie włosów. Stymuluje wzrost gęstszych, zdrowych i długich włosów. Eliminuje łupież. Receptura olejku pochodzi ze starodawnych ajurwedyjskich pism. Składa się on z 18-tu bogatych w składniki odżywcze ziół, 5 olejków doskonale nawilżających włosy i mleka. Cała receptura przygotowana została według procesu Kshir Pak Vidhi, w którym zbilansowana mieszanka ziół połączona zostaje z mlekiem a następnie aktywowana poprzez 5 olejków.
Olejek jest bogaty w witaminy C i E. Jest to środek powstrzymujący wypadanie włosów, stymuluje wzrost gęstszych, zdrowych i długich włosów, eliminuje łupież. Regularne używanie oleju powoduje że włosy stają się lśniące i zdrowe a cebulki doskonale odżywione.

                                                            Z czego tak naprawdę składa się sesa?
  Nie wstawię tutaj wam oryginalnych nazw tych ziółek bo i tak ich przeczytanie wiąże się z połamaniem jezyka:) z czego nic by nie powiedziały nawet osobą zajmującym sie zielarstwem:)...no chyba że ktoś jest szeptuchą:). Więc opowiem wam w skrócie co tam możemy znależć; 
-Bhringraj i brahmi. Ziółka które stymulują wzrost i zapobiegają wypadaniu naszej czuprynki
-jaśmin lekarski ma głównie działanie uśmierzające na naszą skórę głowy
-henna odżywia i pogłębia kolor włosów (wyglądają jakby było ich więcej)
-mandur, ekstrakt z korzenia lukrecji
-mleko głównie nawilża włosy
-i na końcu mamy olejki z kiełków przenicy, kokosowy,cytrynowy i sezamowy

                                                             Jak sobie radzić z jego nakładaniem? 
   Nie będę ukrywać, że zapach tego olejku do przyjemnych nie należy. Pachnie dość intensywnie- ziołowo. 
Niektórzy lubią takie zapachy. Mi na myśl przychodzą perfumy mojej ciotki. Nie wiem dlaczego, ale ciągle jak mnie przytulała zaczynałam się dusić:). Konsystencja jak na olejek przystało dość płynna i troszkę zielonkawa. Nie ma problemu z jej aplikacją chyba że ktoś trzyma ją z bliżej nieznanych powodów w lodówce, wtedy to przybiera postać stałą:)
                                                          
                                                          Jak się sprawdził u mnie?
  Olej nakładałam na wilgotne włosy przed ich myciem właściwym. Czasami dawałam również do wody w formie płukanki. Na moje wysokoporowate włosy działa znakomicie. Intensywnie je nawilża i zmiękcza dzięki czemu są bardziej podatne na układanie i wyglądają zdrowo. Pomógł mi również z wypadaniem włosów i łupieżem który chodził za mną od czasów gimnazjum:). Wzmocnił je i przy okazji uelastycznił . Wiele olejków, które stosowałam obciążało mi włosy ale u sesy tego nie zauważyłam. Nie ma problemu z jego zmyciem , szampon poradzi sobie z nim za pierwszym razem. Stosowałam ten olejek przez rok i mogę z czystym sumieniem....no nie do końca czystym ale mogę polecić go jeżeli ktoś ma wysokoporowate piórka ze skłonnością do przetluszczania i łupieżu.

                                                            A właściwie jak go się nakłada?
 No więc zaczynając aplikacje trzeba sobie zdać sprawę, że jest kilka metod olejowania włosów (o tym będzie następny post). U mnie sprawdziły się dwie. Olejowanie na mokro oraz w misce.  Częściej stosuje tą pierwszą, ponieważ wizja maczania włosów w rosołku mniej mi się podoba:).  Najpierw moczę włosy tak aby były wilgotne. Potem aplikuje olejek. Ja nakładam go również na skalp ale nie wszystkim włoskom to odpowiada. Następnie przeczesuje włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami, nakładam czepek zatrzymujący ciepło i turban. Chodzę w takim zestawie 2 h. Następnie myje włosy delikatnym szmponem i nakładam odżywkę bądz maskę.

                                              No i wreszcie zakończenie...:-)
 Krótko mówiąc olejek oprócz niezbyt fajnego zapachu ma praktycznie same plusy. Nie kosztuje dużo (od ok.18 do 30 zł), łatwo się aplikuje i naprawdę pielęgnuje włosy. Jest dla mnie olejkiem nr.1 i pewnie takim zostanie.
  Jestem ciekawa Waszych opinii czy również wam pomógł czy jednak macie jakichś innych ulubienców. Napiszcie w komentarzach czy ten post dało się przeczytać i czy w ogóle da się takie wpisy czytać:) PA PA:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz